18.07.2026 Landek wyjazd na kofolę

To już trzeci raz ruszyli wojowie na trasę rajdu po Kofolę. Był piękny ranek 18 lipca. Fajna rowerowa pogoda. dwunastoosobowa grupka chętnych napić się bursztynowego płynu (różne są gusta i trzeba to uszanować). Z chałupek na Šilheřovice. Potem przepiękną leśną trasą rowerową na Landek. Jeśli ktoś jeszcze kiedyś tu zawita, polecamy zwiedzić kompleks bunkrów czechosłowackiej piechoty ( część czechosłowackich umocnień wojennych wybudowanych w latach 1935–1938). Nie pokonał nas nawet stromy podjazd pod willę Landka i późniejszy ostry zjazd do samej kopalni. Po kilku minutach upragniona Kofola (jak zwał, tak zwał, byle było bursztynowe i z pianką). Oczywiście pół literka, bo mniej się nie opłaca lać do brzucha. Powrót kolejnym pięknym odcinkiem rowerowego szlaku – wzdłuż meandrów Odry. Ostatni przystanek wyznaczyła nam natura. Postój pod wiaduktem spowodowany był koniecznością założenia kurtek antydeszczowych. Musiały wszak przejść próbę ognia (deszczu) w kilkuminutowej ulewie. Teraz już tylko do domu. I czekamy na kolejną wyprawę do bratnich Czechów.