16.05.2026 II Rajd do Nieba

16 maja 2026 roku, mimo deszczu, chłodu i pogody bardziej sprzyjającej oglądaniu seriali pod kocem niż jeździe na rowerze, odbył się już drugi „Rajd do Nieba”. Grupa Sokołów kilka minut po godzinie 9:00 wyruszyła z Radlina w kierunku Czernicy. Komandorem wyprawy był kolega Dawid, na co dzień związany z Centrum Edukacji Kosmicznej Astrolab, gdzie znajdowała się meta naszej kosmiczno-rowerowej ekspedycji. Ze względu na kapryśną aurę trasa nie należała do szczególnie wymagających — tym razem bardziej walczyliśmy z deszczem niż z przewyższeniami. Ruszyliśmy więc spokojnym tempem w kierunku Rydułtowy. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótką przerwę na podwórku Dawida. To właśnie tam rok temu, podczas pierwszego „Rajdu do Nieba”, pomagaliśmy wnosić piec do sauny. Tym razem mogliśmy już podziwiać efekt końcowy całej inwestycji – gotową saunę w pełnej krasie. Co więcej, udało nam się nawet choć na chwilę ogrzać, bo po poprzednim wieczorze w środku wciąż utrzymywało się przyjemne ciepło. Niektórzy chyba rozważali, czy zamiast dalszej jazdy nie zostać tam do wiosny. Około godziny 9:40 dotarliśmy do Czernicy, gdzie czekała już na nas pozostała część grupy oraz poczęstunek – a po deszczowej trasie smakował on niemal jak posiłek dla astronautów po powrocie z orbity. Dawid przeprowadził dla nas kosmiczną prelekcję dotyczącą najnowszej misji Artemis II, zakończonej miesiąc wcześniej. Była też okazja do udziału w konkursie z nagrodami, a na finał na stołach pojawiła się pizza, która skutecznie wynagrodziła wszystkim jazdę w mokrych butach i przy temperaturze przypominającej bardziej listopad niż maj. Pomimo niesprzyjającej pogody w wydarzeniu udział wzięły aż 22 osoby. Jak widać — dla Sokołów ani deszcz, ani zimno nie są przeszkodą, gdy celem jest… Niebo.

 

 

24.04-8.05.2026 Maroko

Hanysy w Maroko zdobywają Atlas

Na koniec kwietnia zaplanowaliśmy wyprawę rowerową do Maroko, by z Marrakesz zrobić pętlę przez Atlas i wrócić do punktu startu. Już po wylądowaniu czuć było klimat przygody — gorące powietrze, gwar medyny i widok rowerów składanych po wyjęciu z kartonów dawały poczucie, że przed nami coś wyjątkowego. Gdy wszystko było gotowe, ruszyliśmy w trasę. Początek okazał się wymagający. Pierwsze dni prowadziły niemal wyłącznie pod górę, a serpentyny gór Atlas Wysoki potrafiły dać w kość nawet najbardziej wytrwałym. Każdy kilometr wymagał wysiłku, ale widoki wynagradzały zmęczenie — czerwone skały, zielone doliny i niewielkie berberyjskie wioski rozsiane po zboczach tworzyły krajobraz jak z filmu. Później przyszły długie zjazdy przeplatane kolejnymi podjazdami, które nie pozwalały zapomnieć, że wciąż jesteśmy w górach. Po drodze nocowaliśmy w różnych miejscach — od prostych pensjonatów po klimatyczne riady o wyższym standardzie. Każde z nich miało swój niepowtarzalny charakter i pozwalało jeszcze lepiej poczuć marokańską atmosferę. Codziennością stały się lokalne potrawy, przede wszystkim aromatyczny tadżin oraz obowiązkowa, bardzo słodka miętowa herbata, serwowana praktycznie wszędzie. Podczas wyprawy zwiedzaliśmy liczne kazby, małe osady i tradycyjne wioski, odwiedzaliśmy muzea, słynne Atlas Studios, a także imponujący Wodospady Ouzoud. Spacerowaliśmy również po medynach pełnych kolorów, zapachów przypraw i dźwięków lokalnego życia. Każdy dzień przynosił nowe doświadczenia i widoki, które na długo pozostaną w pamięci. Ostatni dzień upłynął na pakowaniu rowerów do kartonów i przygotowaniach do lotu powrotnego do Polska. Choć zmęczeni, wracaliśmy z ogromną satysfakcją i poczuciem, że przeżyliśmy prawdziwą przygodę. Podsumowując wyjazd, który trwał 18 dni — od 23.04 do 10.05.2026 — przejechaliśmy 1109 kilometrów, pokonując przy tym 14 728 metrów przewyższeń. Była to wyprawa pełna wysiłku, emocji i niezapomnianych widoków, która na długo pozostanie jednym z naszych najpiękniejszych rowerowych wspomnień.

9.05.2026 IX Rajd Strażacki

Tradycyjnie, jak co roku w weekend po Dniu Strażaka, spotkaliśmy się na kolejnej edycji naszego wyjątkowego wydarzenia, które na stałe wpisało się już w strażacki kalendarz! 9 maja odbył się IX Rowerowy Rajd Strażacki, którego komandorem był Łukasz Materzok. To był dzień pełen aktywności, strażackiej pasji, świetnej atmosfery i integracji mieszkańców, strażaków oraz sympatyków pożarnictwa. Tegoroczna trasa prowadziła przez Radlin, Głożyny oraz Rydułtowy aż do Radoszów, gdzie została wyznaczona meta rajdu. Po drodze uczestnicy mieli okazję mijać jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych oraz Jednostkę Ratowniczo – Gaśniczą w Rydułtowach, co dodatkowo podkreślało strażacki charakter wydarzenia.  Po dotarciu na metę na wszystkich czekało mnóstwo atrakcji. Członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej Radoszowy zaprezentowali sprzęt oraz wyposażenie samochodu bojowego stacjonującego w jednostce, opowiadając o jego zastosowaniu podczas działań ratowniczo-gaśniczych. Była to świetna okazja do zdobycia wiedzy i bliższego poznania pracy strażaków, nie tylko dla najmłodszych lecz dla wszystkich uczestników rajdu. Nie zabrakło również chwili odpoczynku i wspólnej integracji. Na wszystkich uczestników czekały słodkie przekąski, ciepłe oraz zimne napoje, a także ognisko, przy którym można było upiec pyszne kiełbaski. Atmosfera była wyjątkowa, a uśmiechy uczestników mówiły same za siebie!  Dodatkową atrakcją dla chętnych była możliwość spróbowania swoich sił podczas strażackiej wspinaczki po kontenerach przy wykorzystaniu bojowego samochodu pożarniczego wyposażonego w drabinę mechaniczną. Emocji i pozytywnych wrażeń zdecydowanie nie brakowało!  Serdecznie dziękuje wszystkim uczestnikom za obecność, wspólnie spędzony czas oraz fantastyczną atmosferę. Cieszę się, że z roku na rok to wydarzenie przyciąga coraz więcej osób i integruje środowisko strażackie oraz lokalną społeczność. Komandor rajdu Łukasz Materzok już dziś zaprasza wszystkich na przyszłoroczną, jubileuszową edycję — X Rowerowy Rajd Strażacki! Do zobaczenia za rok!

 

2.05.2026 Karvina

W ośmioosobowej grupie przejechaliśmy tras z Wodzisławia do Karviny i z powrotem. Pogoda dopisała a po drodze na rynku w Karvinie zjedliśmy pyszne lody, Cała wyprawa była intensywna, przyjemna i pełna dobrych wrażeń.

DCIM100MEDIADJI_0383.JPG

26.04.2026 IV Rajd Historyczny Żory

W niedzielę przed godziną dziesiątą radlińskie „Sokoły” zameldowały się na żorskim rynku, by wziąć udział w IV Historycznym Rajdzie Rowerowym organizowanym przez lokalny Klub Turystyki Kolarskiej „Wandrus”. O pełnej godzinie komandor rajdu przywitał wszystkich przybyłych na to wydarzenie, omówił przebieg trasy i zaprosił do pamiątkowego zdjęcia. Następnie w piętnastoosobowych grupach prowadzonych przez przodowników turystyki kolarskiej „Wandrusa” wyruszyliśmy na trasę po miejscach związanych z historią miasta. Pierwszym przystankiem było miejsce, gdzie przed wojną  istniała fabryka rowerów rodziny Barteckich. Tu miejscowy pasjonat starych rowerów zaprezentował nam i opowiedział o rowerze Korona, wyprodukowanym w tejże fabryce. Kolejnymi obiektami do których dotarliśmy był schron bojowy na Żwace oraz dawny schron przeciwlotniczy na Kleszczówce, udostępnione do zwiedzenia. Po około szesnastokilometrowej trasie zameldowaliśmy się na mecie IV Historycznego Rajdu Rowerowego w Parku Piaskownia, gdzie odbył się piknik historyczny z ogniskiem i pieczonymi kiełbaskami.

 

 

25.04.2026 Szczejkowice

W chłodny, niedzielny poranek postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę rowerową do Szczejkowic, gdzie naszym celem było miejscowe boisko. Wyruszyliśmy jak zwykle z Radlina, korzystając ze sprawdzonej trasy prowadzącej przez Jankowice w stronę Rybnika. Poranek był rześki, ale sprzyjający aktywności – powietrze było świeże, a drogi stosunkowo puste, co pozwalało nam spokojnie cieszyć się jazdą. Po dotarciu do dzielnicy Boguszowice w Rybniku zatrzymaliśmy się na krótką przerwę, by złapać oddech i nabrać sił przed dalszą częścią trasy. Następnie ruszyliśmy dalej, kierując się przez Gortatowice w stronę Żor. Odcinek ten był wyjątkowo przyjemny – prowadził przez spokojniejsze tereny, gdzie mogliśmy w pełni nacieszyć się otaczającą przyrodą i rytmicznym tempem jazdy. Do Szczejkowic dotarliśmy około godziny 10:00. Na miejscu okazało się, że jesteśmy pierwsi, więc zanim pojawili się pozostali uczestnicy, mieliśmy chwilę, by odpocząć, porozmawiać i nacieszyć się spokojem poranka. Choć musieliśmy trochę poczekać, ten czas upłynął nam bardzo przyjemnie i pozwolił złapać oddech po przebytej trasie.